24.5.13

Rozdział II Amnesia cz. 4


-Do zobaczenia...-zamknełam oczy
Tak samo jak wcześniej ogarneła mnie ciemność. Niczego wokół nie widziałam. Lecz tym razem było inaczej. Było zimniej i mroczniej... Po dłuższej chwili nadal nie pojawiło się tamto światło. Przeraziłam się, przecież Jack mnie nie zabił. Zaczełam się rozglądać, ale nadal żadnego światła nie było. Nagle przede mną pojawiła się jakaś postać
-Przepraszam kim jesteś?- podeszłam do niej
-Pff... Narazie nie twoja sdotkneła prawa marna podróbko... Ale powiem ci że jeszcze się zobaczymy- dotkneła mojego ramienia- Ktoś ci nie chce pozwolić zginąć...
-Jak zginąć?!- odskoczyłam od niej jak poparzona- Czekaj nazwałaś mnie marną podróbką, to ty mi się śniłaś!
-Brawo punkt za spostrzegawczość- usłyszałam jak klaska i zrobiło się jaśniej- Tylko ode mnie zależy czy przeżyjesz...
-To mogę czuć się martwa...- mruknełam- Ale dlaczego mnie nadal nie zabiłaś?
-A jak bym mogła cie zabić?- w jej oczach widziałam jak ma ochotę śmiać mi się w twarz- chcę byś cierpiała jak nigdy... To będzie gorsze od tej niby wielkiej zdrady twojego chłopaczka...
-Skąd ty...- zaczełam a ona znikła
Ograneło mnie światło. Otworzyłam oczy nade mną stał jakiś ciemnowłosy chłopak. Wyglądał na zmartwionego.
-Gdzie jestem?- spytałam ocierając oczy
-Nadal na moście- uśmiechnięty odetchnął z ulgą- Wybacz ale Jack musiał już iść...
-Słucham?! W jaki sposób nadal tu jestem?
-Brat jacka spróbował cię zabić, i bardzo za to przepraszam- pomógł mi wstać- Nic się nie zmieniłaś przez te pare lat... Nadal jesteś tą małą Aiko...
-Pan mnie znał?- popatrzyłam na niego zdziwiona
-A dlaczego nie? Ach no tak ojciec wymazał ci wspomnienia o nas- zaśmiał się grzecznie- choć ze mną na gorącą czekoladę wszystko ci wyjaśnię...
-Uwielbiam gorącą czekolade!- podskoczyłam radośnie
-Wiem pamiętam- ucieszył się mocno- Naprawdę się nie zmieniłaś... Ha ha ha!
Poszliśmy razem na czekoladę. On zamówił dla nas obu po czekoladzie. Usiedliśmy sobie przy oknie, byłam bardzo ciekawa tego co mi opowie. Patrzył na mnie uśmiechnięty pesząc mnie przy tym.
-Skąd pan mnie zna?- spytałam nagle patrząc podejrzliwie
-Znam cię ponieważ dorastałaś przy mnie- odpowiedział radośnie popijając- Chcesz coś słodkiego?
-Mogę?!- podskoczyłam na słowo słodkie
-Naprawdę nic się nie zmieniłaś- zaśmiał się miło- Poproszę truskawkowy deser...
-Truskawkowy?!- oczy mi się zabłysły po czym się uspokoiłam- co chcesz powiedzieć przez to że dorastałam przy tobie skoro ciebie nie pamiętam?
-Dorastałaś również przy Jacku... –oczy mi się rozszerzyły ze zdziwienia- Tylko kiedy odeszliśmy nasz ojciec wymazał o nas wspomnienia... A byliście taką piękną parą...
-Nie wierze!- wstałam zdenerwowana- Przecież ona chce mnie zabić!
-Usiądź panno w gorącej wodzie kompana...- rozkazał a ja posłuchałam, jakoś biła od niego miła aura którą wcześniej znałam- Pewnie chcesz jeszcze wiedzieć coś o tej dziewczynie co pisałem w liście?
-Ty jesteś Isaac?- przypomniał mi się cały list- Kim ona jest?
-To była pierwsza miłość Jacka- uśmiechnął się zaczepnie i przyniesiono mój deser truskawkowy- smacznego
-Truskawki!- zaczełam radośnie jeść- Jak to pierwsza?
-No poprostu pierwsza... Pierwszy raz się zakochał no i była pierwsza...- mruknął powstrzymując śmiech- A on był twoją pierwszą...
-Nie prawda...- popatrzyłam na bok
-czyżby ojciec nie pozbył się wszystkich uczuć?- popatrzył na mnie zaintrygowany
-A dlaczego nadal jestem w amnesi?- spytałam zaciekawiona
-Chciałem byś tu została, mają tutaj bardzo pyszną czekoladę- wziął kolejny łyk czekolady- Ale nie myślałem że mi się uda... Poza tym tak jak mówiłem mój młodszy brat cię zabił
-Ale tylko Jack może mnie zabić- przypomniałam odkładając na bok puste naczynie po truskawkach
-Nie, każdy kto nie jest z anime może cię zabić- wytłumaczył mi- nawet jeśli bym przyniósł tutaj kota Jacka to ten kot może cię zabić...
-On ma kota?!- spytałam rozczulona- czyli nie jest takim twardym chłopakiem...
-Tak ma tygrysa...- zaśmiał się
-Tygrysa...!- krzyknełam przerażona
-Wiesz robi się późno, musisz wracać...
-A powiedz mi tylko dlaczego Sakura może ze mną podróżować?- popatrzyłam w okno
-Nie wiem- wstał spokojnie z krzesła i podał mi rękę- odprowadzę cię...
-A czy jestem czyjąś marną podróbką?- spytałam smutna
-Nie skąd taki pomysł?- odłożył pieniądze na stole i wyszliśmy- W sumie... Jesteś marną podróbką...
-Co?! Kogo?!
-Siebie kiedyś szybciej zjadałaś tyle truskawek... Ha ha ha!- wybuchł śpiewem- Wybacz ale jesteś jedyna w swoim rodzaju...
-Arigato Nissan!- przytuliłam się do niego po czym odrazu odeszłam- Gomene!
-Nic się nie stało, kiedyś mnie tak nazywałaś...- też mnie przytulił- Wybacz ale muszę iść powiedzieć Jackowi że żyjesz...
-Ale on chce mnie zabić...- jęknełam zdołowana- znowu będzie próbował!
-Spokojnie on będzie ostatnią osobą która cięzabije- zaśmiał się i zniknął
-No kurde jak?- spojrzałam w miejsce gdzie przed chwilą stał i trafił tam pocisk z broni- strzał?!
-po co on tyle gada?- ujrzałam mężczyznę w ciemnych okularach i chebanowych włosach- Tym razem mi się uda...
-Ojej!- stanełam jak wryta- Gdzie katana z Sakurą?!
-Tutaj...- obok mnie staneła Sakura i dała mi katane- zapomniałaś jej z domu...
-Gdzieś ty była?!- wrzasnełam zirytowana- zostałam już zabita!
-Uciekaj...- rozkazała szybko
-Hai!- ruszyłam szybko do przodu- Jak ona chce walczyć bez katany?!
Pobiegłam znowu na most gdzie spotkałam Jacka. Może schowam się pod mostem? Tak dobry pomysł. Zeszłam spokojnie na dół. Po chwili usłyszałam jak ktoś biegnie po nim. Serce mi staneło. Zrobiło się strasznie cicho i słyszałam teraz dokładnie każdy krok człowieka na moście. Zobaczyłam w odbiciu zamazaną sylwetke
-Heiko!- usłyszałam głos Sakury- Heiko!
Odrazu wyszłam z ukrycia. Na górze stała Sakura ze zmartwioną miną. Podeszłam do niej i usłyszałam kolejne strzały. Sakura popchneła mnie za siebie i sama oberwała. Upadła na moich oczach. Padłam do niej ze łzami w oczach. Mężczyzna wycelował bronią we mnie. Popatrzyłam na niego z wyrzutem w oczach i w rękach poczułam coś mokrego. Podniosłam rękę i ujrzałam czerwoną ciecz
-Sakura...- zaczełam beczeć bez powstrzymania- Ty żyjesz! Nie chcę słyszeć sprzeciwu!
-Heiko...- odezwała się Sakura- znikaj...
Sakura dotkneła mojego czoła i nagle pojawiłam się w zupełnie innym miejscu.

Wiadomości:
A- Ja tu się zaraz popłaczę! *wyciera oczy chusteczką*
S- Przepraszam ale jesteśmy na wizji... I nie ma gościa...
A- Neee?! jak to?!
S- Autorka chce by następny rozdział był tajemnicą... 
A- Aaaaaaaaa.... Ale po co? I tak się komuś wygada!
S- Miejmy nadzieję że nie, a za to że nie ma gościa ma pani prowadzącego towarzyszącego...
A- Tak?! Kogo?!
ND- Mnie! Mu hahahaha!
A- Aaaaaaaaaaaaaaaa! Potwor!
ND- Ciesz się dzięki mnie jeszcze żyjesz....
A- Mamy ankiete! Czy wolicie jak prowadzimy wiadomości razem czy jak tylko ja prowadzę?!
ND- To chyba oczywiste...

3 komentarze:

  1. Fajne, ciekawe spotkanie z Aiko i Isaaciem, wole jak Aiko prowadzi wiadomości bo ND jest trochę wkurzająca, jestem ciekawa gdzie rzuci teraz Aiko...

    OdpowiedzUsuń
  2. Już chcę następne anime i następne przygody~~
    /a co do wiadomości... mi tam wszystko jedno, na prawdę c:
    Świetnie prowadzisz bloga i życzę ci, żebyś była taka wytrwała jak do tej pory

    OdpowiedzUsuń