-Nieźle dzisiaj uciekłaś mi i Irice...- zaśmiał się
wrednie- Ale uświadomiłem sobie że muszę cię w końcu zabić
-Nie zrobisz tego...- uśmiechnełam się- Miałeś już tyle
okazji że jestem tego pewna!
-Niby kiedy miałem okazję?- prychnął zaciekawiony- Żadnej
nie pamiętam...
-Pierwsza była w Magi... Kiedy przyszedłeś do mojego
pokoju w nocy, kolejne wtedy gdy przebiłeś mój brzuch...- dotknełam miejsce
gdzie nie było już po tym śladu- W Amnesi szanse miałeś na huśtawkach.
Przyłożyłeś nożyk do mojej szyi ale nic nie zrobiłeś dalej... A na koniec wtedy
gdy prawie spadłam z mostu, złapałeś mnie....
-Tylko takie przykłady?- zasłonił oczy i zaczął się
śmiać- Dużo mnie to nie przekonało!
-To nie wszystkie...- uśmiechnięta spojrzałam na niego-
Martwiłeś się o mnie gdy twój brat mnie zabił...
-Skąd to stwierdzenie?- spojrzał na mnie morderczo
-„Teraz się czuję jakbyś naprawdę miał zamiar mnie
zabić!”- pomyślałam zdołowana
-Więc?- widząc moje zdołowanie zasłonił oczy- Dlaczego
tak myślisz?
-Isaac mi powiedział...- uśmiechnełam się zwycięsko-
Powiedział też że dorastałam z wami...
-Tylko ty mogłaś wymyślić coś takiego!- zaczął się śmiać
a ja się przeraziłam- To naprawdę śmieszne!
-Mówisz że nie lubisz zabijać kobiet, to tylko twoja
wymówka!- krzyknełam smutna- Tak naprawdę to ty nie chcesz zabić mnie...
-Biedna... Naprawdę myślisz że nie chcę cię zabić?-
przydusił mnie do ściany i zaczął dusić- Przecież zniszczyłaś moje trzecie
miejsce... Więc pora cię zabić...
-Proszę....- zacisnął rękę mocniej na mojej szyi i
zaczełam tracić oddech- Nie!
-Co tu się dzieje?- spytał zdziwiony chłopak za Jackiem-
Dlaczego chcesz ją zabić?
-Nie twoja sprawa małolacie...- zaśmiał się jeszcze
głośniej i wolną ręką odrzucił chłopaka do tyłu
-Akurat to moja sprawa- uderzył czymś w jego głowę a ja
upadłam na ziemię łapiąc oddech
-Co się dzieje?- spojrzałam jak nieznajomy chwyta mnie za
rękę i zaczena biec- Kim jesteś?
-Tracisz niepotrzebnie energię na gadanie...- powiedział
zirytowany- Dlaczego przed nim nie uciekłaś?
-Miałam nadzieję że...
-Że co?! Nie zauważyłaś że to nie był On?!- zatrzymał się
a ja na niego wpadłam- Prawdziwy Jack by cię nie skrzywdził! Tak jak
mówiłaś!-poczułam jego łzy na moim czole- Prawdziwy nie powinien pozwolić by
stała ci się krzywda!
-Hm?- podniosłam zdziwiona głowę do góry ale on nie pozwolił
mi zobaczyć swojej twarzy
-Nie chcę byś widziała mnie płaczącego...- poprosił i się
mocno przytulił- przepraszam że wcześniej cię nie ostrzegłem... Wybacz mi...
-Nic się nie stało... Wiedziałam że to nie ty...-
zasnełam w jego ramoinach
Gdy otworzyłam oczy byłam w pustce, nic nie czułam. Po
chwili przebiegł mnie zimny dreszcz po plecach. Poczułam czyjąś zimną rękę na
moich plecach. Podskoczyłam przerażona i zobaczyłam Shine.
-Potwór w najgorszej postaci!- wrzasnełam przerażona
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam lenia i wiadomości nie będzie XD Macie pecha! Muhahahahaha ale w następnych wiadomościach będzie ktoś kto dał komenta... Byłabym happy gdybym się dowiedziała kim jest poprzedni anonim ^^ Więc bye~!