-Takie sny są nie dla mnie...- przetarłam oczy- Był koszmarny! Nie było w nim Jacka...
-Aiko!- z lustra usłyszałam głos Shine- Podejdź tutaj!
-Siostrzyczka!- wyskoczyłam radośnie z łóżka w stronę lustra- W jaki sposób tutaj jesteś?
-Nie ważne, na razie jesteś bezpieczna chociaż ktoś cię będzie gonić tak jak Jack wcześniej- powiedziała poważna- Martwię się o ciebie...
-Nie masz powodu!- wrzasnęłam pewna siebie ale poczułam jak w sercu coś mi pęka- A wiesz kto zastąpi Jacka? Bardzo by mi to pomogło...
-Filliphe...- rzuciła krótko- Ale się nie martw, może jest jaki jest ale...
-Nie chcę go! On mnie zabije bez wahania!- oparłam się rękoma o szafkę- To przez niego Jacka nie ma! A mój brat nie żyje!
-To wszystko przez Isaaca, nie przez Fillipha.- mruknęła patrząc w kąt- Gdyby nie Filliphe...
-Nie ważne! Postaram się go nigdy nie spotkać!- odwróciłam się plecami do Shine i ktoś wszedł do pokoju-Hm?
-Witaj Aiko...- w drzwiach stał czarnowłosy wysoki mężczyzna-...Dawno się nie widzieliśmy...
-Filliphe!- ustawiłam się obronnie- Wyjdź stąd!
-Aiko!- Shine krzyknęła zła- Zostaw go!
-Rozumiem tą złość... Ale powiem ci tylko jedno.- podszedł do mnie pewny siebie- Unikaj rozwoju akcji tam gdzie się znajdziesz. Będziesz coraz bardziej znikać. Aż w końcu znikniesz w nich jak...- spojrzał na Shine-...
-Musisz przypominać?- zaczerwieniła się i odwróciła od nas wzrok- Uwierz mi on ci wszystko wytłumaczy i uratujesz Jacka.
-Ja mu nie ufam... i nigdy nie zaufam...- warknęłam po czym wybuchłam- Gdyby nie ty on by mnie zabił na amen!- spojrzałam wściekła na Shine- To on mnie złapał kiedy chciałam to powstrzymać! Nie powstrzymał Isaaca przed zabiciem mojego brata!
-Widzę że naprawdę za dużo nie pamiętasz...- prychnął Filliphe
-Chcesz się pogrążyć?- odwróciłam się do niego ze łzami- Nie uwolniłeś Jacka gdy uciekłam a Isaac za mną pobiegł...
-Obwiniasz mnie za wszystkie swoje problemy, tak naprawdę to twoja wina.- potargał mi włosy- Gdybyś nie chciała zniknąć nic takiego by się nie wydarzyło.
-Posuwasz się za daleko, lepiej wyjaśnij jej wszystko...- poprosiła surowo Shine
-Skoro ty mnie o to prosisz...- wziął głęboki wdech i wyjrzał przez okno- Dobrze że mamy cały dzień. Usiądź.- zrobiłam to o co poprosił z wielkim trudem- Możesz rozmawiać z bohaterami anime lub mang ale nie możesz im pomagać ani próbować ich zabić. Każde takie wtargnięcie sprawia że stajesz się jednym z nich.
-Może to nie jest takie złe...- spoglądałam w przestrzeń
-Walnij ją.- rozkazała krótko Shine
-Niby za co?- spojrzałam na nią morderczo
-Bo wczoraj obiecałaś swoim przyjaciołom że się nie poddasz! A teraz przez to że Jacka nie ma od razu tracisz nadzieję i chęć do walki.- rzuciła spokojnie i oberwałam w głowę
-Ocknij się Aiko.- poprosił Filliphe- Nie chcę by coś ci się stało.
-Przecież już mnie zabiłeś!- wrzasnęłam zła- I zabiłeś Sakurę!
-Po pierwsze nie zabiłem, jest tutaj.- wskazał na mnie
-Jak to?
-Masz w sobie Sakurę przy czym również swoją ukochaną katane... To coś podobnego do Anri z durarara!! Bardzo pomocne w trudnych sytuacjach.- zamyślił się- Nawet gdy stracisz katane to będzie ona w tobie chyba że ty sama ją oddasz.
-Sakura?!- spojrzałam w lustro gdzie była Shine- Nosz kurde...
-Przywołaj ją...- dodała zdołowana Shine- Po prostu chciej by się pojawiła...
-Aha!- zamknęłam oczy i pomyślałam by Sakura się tutaj pojawiła- Proszę!
-Moja kochana!- przytuliła się do mnie- Tęskniłam!
-Sakura...- oczy mi się zaszkliły- Tak się cieszę! Tęskniłam!
-Wracając do zasad.- chrząknął Filliphe podchodząc do nas- Co jakiś czas będę próbował cię zabić ale tylko dlatego że Isaac często spogląda na łapanie ofiar, jeśli przejdziesz wszystkie światy do których zostaniesz rzucona będziesz miała jedno życzenie. Nie zmarnuj go.
-Życzenie? Będę mogła poprosić o cokolwiek?!
-Oczywiście. Nawet o wskrzeszenie kogoś...- podszedł do drzwi- Później się jeszcze spotkamy. Żegnam.
-Cześć...- mruknęłam zamyślona
-Do zobaczenia!- pokiwała mu z lustra Shine
-Hej...- rzuciła krótko Sakura
-Shine mam pytanie.- zwróciłam się do niej a on wyszedł- Czy ty go lubisz?
-Czemu tak myślisz?!- rzuciła przerażona po czym się uspokoiła- Po prostu pamiętam jaki był kiedyś...
-Naprawdę?- zdziwiłam się a przez pokój przebiegł wielki królik z blondynem- Znam ten moment! Sakura wracaj potem pogadamy!- ruszyłam za nimi przez dziury- Oz! Alicja!
Po dłuższej chwili się zatrzymali. Alicja wróciła do siebie a Oz stał wyprostowany. Po chwili rozpoczął swój monolog Jack. Uwielbiam Jacka tutaj! Patrzyłam na niego oczarowana po czym on przestał i upadł
-Oz!- szybko go złapałam- Mam cię...
-Heiko-sama?!- zdziwił się Gilbert- Skąd się tu panienka znalazła?
-Na razie martw się o Oza...- mruknęłam- Wydawał się lżejszy...