30.5.13

Rozdział III Kuroshitsuji cz.1


Sakura dotkneła mojego czoła i nagle pojawiłam się w zupełnie innym miejscu. Było tu ciemno i ponuro a przede mną leżała jakaś martwa dziewczyna. Z daleka dojrzałam że to nie była Sakura, trochę mi ulżyło ale też się zlękłam gdzie tym razem jestem. Drzwi do pokoju były otwarte i wydobywało się z nich światło, nagle pojawił się tam cień. Chciałam wystraszona krzyknąć lecz ktoś zasłonił mi usta i mocno przytulił
-Ani mi się waż krzyczeć...- wyszeptał męski głos
Kiwnełam przerażona głową. Nie wiem kim jest ten mężczyzna ale chyba on jest lepszy niż temten cień. Spojrzałam w stronę drzwi, stał w nich wysoki czerwonowłosy mężczyzna. W ręce trzymał różową piłę łańcuchową. Obejrzał się do okoła uśmiechnięty i podszedł w naszą stronę
-Heiko-chan wszędzie cię szukałem!- krzyknął radośnie- Madame Red już nie żyje!
-Słucham?!- krzyknełam i nawet nie spostrzegłam gdy mężczyzna za mną zniknął- Grell?
-Choć William już popsuł całą zabawę z jej siostrzeńcem...- mruknął znudzony i wziął mnie za rękę- Nienawidzę szkolić nowych...
-Jak nowych?- poszłam za nim łapiąc równowagę
-Ech, jesteś moim uczniem na shinigami- odpowiedział radośnie- Mam już nawet dla ciebie sukienke! Taką czerwoną! Idealną do twoich włosów!
-Wolę zieloną...- mruknełam
-Heh...- usłyszałam ten sam męski głos w pokoju
-Słyszałeś?- rozejrzałam się po pomieszczeniu a Grell pociągnął mnie za rękę- ała!
Po chwili znaleźliśmy się w innym pomieszczeniu, było tu biało a na ścianach były stare taśmy. Podeszłam do jednego z nich gdzie było moje imię. Dotknełam go i zobaczyłam swoje wspomnienia. Był tam Isaac, Jack i pełno ludzi których nie znam. Popłakałam się. Nagle zobaczyłam jakiegoś starego mężczyznę który ze mną rozmawia
-Chcesz zapomnieć o Filiphie?- spytał zainteresowany
-Nie!- odpowiedziałam radośnie
-Ale dlaczego przecież on cię niedawno bił...
-Ponieważ to brat Jacka! A jeśli to jego brat to też go kocham!
W tym momencie ktoś pociągnął mnie za ramię. Był to wysoki czarnowłosy mężczyzna
-Po włosach wnioskuję że jesteś uczennicą Grella- stwierdził poprawiając okulary- Choć ja na ciebie nie pozwalałem...
-Oj William nie bądź taki zasadny!- jęknął Grell- Sam kazałeś mi wracać a jej włosy są takie piękne!
-Ale nie pozwolę by kobieta była shinigami- odpowiedział zabierając Grellowi piłę- za bardzo jej nadużyłeś...
-Moja piękna piła!- padł na ziemię smutny- To co chcesz z nią teraz zrobić?
-Zabić...- odpowiedział spoglądając na mnie
-Nie pozwalam!- przyłożyłam mu katane do szyi- Nie dam się tak łatwo zabić!
-Moze da rade...- ze spokojem odsunal katane- ale my uzywamy...
-Nie bedę używać sprzętów ogrodniczych- warknełam zła chowając katane- Bez katany się nie zgadzam...
-No cóż... W takim razie- spojrzał morderczo na Grella- Ona jest pod twoją opieką, ja mam za dużo pracy...
-Hura!- przytulił mnie mocno- Kolejna czerwona moja!
-Spadam stąd...- szybko wyszłam z jego uścisku- Nie oceniaj mnie źle, lubię cię ale chcę kogoś znaleźć.
-Choć pomogę ci stąd wyjść...- zasugerował białowłosy mężczyzna
-Undertaker!- ucieszyłam się na jego widok- Dobra możemy iść!
-Więc chcesz kogoś znaleźć tak?- spytał sięgając po moją taśmę- Chodzi o niego?
-Kogo?- spytałam zdziwiona patrząc na film przedemną- Jack...
-To pakuj się do trumny, wtedy się z nim zobaczysz- uśmiechnięty pokazał idealną dla mnie czarną trumne- To co wchodzisz?
-Po co mam wchodzić do trumny?!- wrzasnełam przerażona
-Zobaczysz... Poza tym jest naprawdę wygodna! Nie zdziwię się jeśli zaśniesz!- zaśmiał się i otworzył trumne- Zaufaj mi...
Niechętnie weszłam do trumny. Undertaker miał rację jest nawet wygodna. Nie spostrzegłam gdy zasnełam. Obudziły mnie czujeś krzyki. Otworzyłam oczy, drzwi od trumny były zamknięte a na zewnątrz ktoś był
-Jak mogłeś ją zabić?!- krzyknął zdenerwowany męski głos- Jak?! Widziałęś jej nagrania, wiedziałeś że jest dla mnie ważna!
-Jeśli mnie rozśmieszysz powiem ci pewną śmieszną rzecz- powiedział radośnie drugi człowiek, prawdopodobnie Undertaker- Więc jak?
-Jaka rzecz może być teraz śmieszna?- spytał inny głos
-Najpierw mnie rozśmiesz- przypomniał
-Choć na bok...- poprosił ten trzeci- Ty jej pilnuj...
-Nie opuszczę tej trumny...- usłyszałam kroki podchodzące do trumny- Przepraszam że cię nie ochroniłem...
Zatrzymał się tuż obok trumny. Po chwili jakieś światło zaczeło się wydobywać z góry, nagle góra trumny została zdjęta a moim oczom ukazał się Jack. Patrzyłam na niego zdziwionym wzrokiem a on na mnie. Po chwili usłyszałam głośny kobiecy śmiech. Usiadłam w trumnie i mnie zamurowało, to była ta sama dziewczyna która wcześniej mi się śniła
-Naprawdę myślałaś że tak będzie?!- nie mogła powstrzymać się od śmiechu po czym stała się poważna- Nie rozśmieszaj mnie... Marna podróbko...

Wiadomości:
A-O-H-A-Y-O! Witamy ponownie!
ND- Tak bardzo miło mi was ludzie widzieć... Naszym gościem jest Grell...
G- Witam was!
ND- I Sebastian.... 
S- Witam.
A- Więc Grell, w jaki sposób chcesz zostać matką dzieci Sebastiana?
G- Nie wchodźmy w szczegóły dobrze?
ND- W następnej notce pojawi się jakiś gość... Nie znam...
S- Panicz też będzie.
ND- Tak tak panicz też... Marna podróbka też...
A-Nie nazywaj mnie tak! Ale ciebie nie będzie!
ND- No i? Będę w wiadomościach...
A- Idę do autorki z prośbą zmiany partnera!
ND- Aż tak mnie lubisz? Jesteś strasznie miła... Ale ja się nigdzie nie ruszam, co teraz dokładniej będzie?
S- Heiko-san spotka się z paniczem... Będzie na pogrzebie Madame Red.
A- Dobra za długie te widaomości...
A&ND&S&G- Sayonara!

24.5.13

Rozdział II Amnesia cz. 4


-Do zobaczenia...-zamknełam oczy
Tak samo jak wcześniej ogarneła mnie ciemność. Niczego wokół nie widziałam. Lecz tym razem było inaczej. Było zimniej i mroczniej... Po dłuższej chwili nadal nie pojawiło się tamto światło. Przeraziłam się, przecież Jack mnie nie zabił. Zaczełam się rozglądać, ale nadal żadnego światła nie było. Nagle przede mną pojawiła się jakaś postać
-Przepraszam kim jesteś?- podeszłam do niej
-Pff... Narazie nie twoja sdotkneła prawa marna podróbko... Ale powiem ci że jeszcze się zobaczymy- dotkneła mojego ramienia- Ktoś ci nie chce pozwolić zginąć...
-Jak zginąć?!- odskoczyłam od niej jak poparzona- Czekaj nazwałaś mnie marną podróbką, to ty mi się śniłaś!
-Brawo punkt za spostrzegawczość- usłyszałam jak klaska i zrobiło się jaśniej- Tylko ode mnie zależy czy przeżyjesz...
-To mogę czuć się martwa...- mruknełam- Ale dlaczego mnie nadal nie zabiłaś?
-A jak bym mogła cie zabić?- w jej oczach widziałam jak ma ochotę śmiać mi się w twarz- chcę byś cierpiała jak nigdy... To będzie gorsze od tej niby wielkiej zdrady twojego chłopaczka...
-Skąd ty...- zaczełam a ona znikła
Ograneło mnie światło. Otworzyłam oczy nade mną stał jakiś ciemnowłosy chłopak. Wyglądał na zmartwionego.
-Gdzie jestem?- spytałam ocierając oczy
-Nadal na moście- uśmiechnięty odetchnął z ulgą- Wybacz ale Jack musiał już iść...
-Słucham?! W jaki sposób nadal tu jestem?
-Brat jacka spróbował cię zabić, i bardzo za to przepraszam- pomógł mi wstać- Nic się nie zmieniłaś przez te pare lat... Nadal jesteś tą małą Aiko...
-Pan mnie znał?- popatrzyłam na niego zdziwiona
-A dlaczego nie? Ach no tak ojciec wymazał ci wspomnienia o nas- zaśmiał się grzecznie- choć ze mną na gorącą czekoladę wszystko ci wyjaśnię...
-Uwielbiam gorącą czekolade!- podskoczyłam radośnie
-Wiem pamiętam- ucieszył się mocno- Naprawdę się nie zmieniłaś... Ha ha ha!
Poszliśmy razem na czekoladę. On zamówił dla nas obu po czekoladzie. Usiedliśmy sobie przy oknie, byłam bardzo ciekawa tego co mi opowie. Patrzył na mnie uśmiechnięty pesząc mnie przy tym.
-Skąd pan mnie zna?- spytałam nagle patrząc podejrzliwie
-Znam cię ponieważ dorastałaś przy mnie- odpowiedział radośnie popijając- Chcesz coś słodkiego?
-Mogę?!- podskoczyłam na słowo słodkie
-Naprawdę nic się nie zmieniłaś- zaśmiał się miło- Poproszę truskawkowy deser...
-Truskawkowy?!- oczy mi się zabłysły po czym się uspokoiłam- co chcesz powiedzieć przez to że dorastałam przy tobie skoro ciebie nie pamiętam?
-Dorastałaś również przy Jacku... –oczy mi się rozszerzyły ze zdziwienia- Tylko kiedy odeszliśmy nasz ojciec wymazał o nas wspomnienia... A byliście taką piękną parą...
-Nie wierze!- wstałam zdenerwowana- Przecież ona chce mnie zabić!
-Usiądź panno w gorącej wodzie kompana...- rozkazał a ja posłuchałam, jakoś biła od niego miła aura którą wcześniej znałam- Pewnie chcesz jeszcze wiedzieć coś o tej dziewczynie co pisałem w liście?
-Ty jesteś Isaac?- przypomniał mi się cały list- Kim ona jest?
-To była pierwsza miłość Jacka- uśmiechnął się zaczepnie i przyniesiono mój deser truskawkowy- smacznego
-Truskawki!- zaczełam radośnie jeść- Jak to pierwsza?
-No poprostu pierwsza... Pierwszy raz się zakochał no i była pierwsza...- mruknął powstrzymując śmiech- A on był twoją pierwszą...
-Nie prawda...- popatrzyłam na bok
-czyżby ojciec nie pozbył się wszystkich uczuć?- popatrzył na mnie zaintrygowany
-A dlaczego nadal jestem w amnesi?- spytałam zaciekawiona
-Chciałem byś tu została, mają tutaj bardzo pyszną czekoladę- wziął kolejny łyk czekolady- Ale nie myślałem że mi się uda... Poza tym tak jak mówiłem mój młodszy brat cię zabił
-Ale tylko Jack może mnie zabić- przypomniałam odkładając na bok puste naczynie po truskawkach
-Nie, każdy kto nie jest z anime może cię zabić- wytłumaczył mi- nawet jeśli bym przyniósł tutaj kota Jacka to ten kot może cię zabić...
-On ma kota?!- spytałam rozczulona- czyli nie jest takim twardym chłopakiem...
-Tak ma tygrysa...- zaśmiał się
-Tygrysa...!- krzyknełam przerażona
-Wiesz robi się późno, musisz wracać...
-A powiedz mi tylko dlaczego Sakura może ze mną podróżować?- popatrzyłam w okno
-Nie wiem- wstał spokojnie z krzesła i podał mi rękę- odprowadzę cię...
-A czy jestem czyjąś marną podróbką?- spytałam smutna
-Nie skąd taki pomysł?- odłożył pieniądze na stole i wyszliśmy- W sumie... Jesteś marną podróbką...
-Co?! Kogo?!
-Siebie kiedyś szybciej zjadałaś tyle truskawek... Ha ha ha!- wybuchł śpiewem- Wybacz ale jesteś jedyna w swoim rodzaju...
-Arigato Nissan!- przytuliłam się do niego po czym odrazu odeszłam- Gomene!
-Nic się nie stało, kiedyś mnie tak nazywałaś...- też mnie przytulił- Wybacz ale muszę iść powiedzieć Jackowi że żyjesz...
-Ale on chce mnie zabić...- jęknełam zdołowana- znowu będzie próbował!
-Spokojnie on będzie ostatnią osobą która cięzabije- zaśmiał się i zniknął
-No kurde jak?- spojrzałam w miejsce gdzie przed chwilą stał i trafił tam pocisk z broni- strzał?!
-po co on tyle gada?- ujrzałam mężczyznę w ciemnych okularach i chebanowych włosach- Tym razem mi się uda...
-Ojej!- stanełam jak wryta- Gdzie katana z Sakurą?!
-Tutaj...- obok mnie staneła Sakura i dała mi katane- zapomniałaś jej z domu...
-Gdzieś ty była?!- wrzasnełam zirytowana- zostałam już zabita!
-Uciekaj...- rozkazała szybko
-Hai!- ruszyłam szybko do przodu- Jak ona chce walczyć bez katany?!
Pobiegłam znowu na most gdzie spotkałam Jacka. Może schowam się pod mostem? Tak dobry pomysł. Zeszłam spokojnie na dół. Po chwili usłyszałam jak ktoś biegnie po nim. Serce mi staneło. Zrobiło się strasznie cicho i słyszałam teraz dokładnie każdy krok człowieka na moście. Zobaczyłam w odbiciu zamazaną sylwetke
-Heiko!- usłyszałam głos Sakury- Heiko!
Odrazu wyszłam z ukrycia. Na górze stała Sakura ze zmartwioną miną. Podeszłam do niej i usłyszałam kolejne strzały. Sakura popchneła mnie za siebie i sama oberwała. Upadła na moich oczach. Padłam do niej ze łzami w oczach. Mężczyzna wycelował bronią we mnie. Popatrzyłam na niego z wyrzutem w oczach i w rękach poczułam coś mokrego. Podniosłam rękę i ujrzałam czerwoną ciecz
-Sakura...- zaczełam beczeć bez powstrzymania- Ty żyjesz! Nie chcę słyszeć sprzeciwu!
-Heiko...- odezwała się Sakura- znikaj...
Sakura dotkneła mojego czoła i nagle pojawiłam się w zupełnie innym miejscu.

Wiadomości:
A- Ja tu się zaraz popłaczę! *wyciera oczy chusteczką*
S- Przepraszam ale jesteśmy na wizji... I nie ma gościa...
A- Neee?! jak to?!
S- Autorka chce by następny rozdział był tajemnicą... 
A- Aaaaaaaaa.... Ale po co? I tak się komuś wygada!
S- Miejmy nadzieję że nie, a za to że nie ma gościa ma pani prowadzącego towarzyszącego...
A- Tak?! Kogo?!
ND- Mnie! Mu hahahaha!
A- Aaaaaaaaaaaaaaaa! Potwor!
ND- Ciesz się dzięki mnie jeszcze żyjesz....
A- Mamy ankiete! Czy wolicie jak prowadzimy wiadomości razem czy jak tylko ja prowadzę?!
ND- To chyba oczywiste...

21.5.13

Rozdział II Amnesia cz. 3



-Biedny Jack, wybrał taką marną podróbkę…- stwierdziła i znikła
Obudziłam się nagle pod łóżkiem. Głowa mnie bolała jak nigdy. Wstałam zmęczona i usiadłam na łóżku, spojrzałam na list. Ciekawe czyj on jest. Przeczytałam go jeszcze raz. Nie znam żadnej Alice prócz tej o której mówił Jack, ani żadnego Isaaca… Wyszłam z pokoju i akurat Heroin robiła śniadanie
-Konichiwa…- przywitała się cicho
-Ohayo… Co na śniadanko?- przeciągłam się leniwie i usiadłam przy stole- Onigiri!
-Hai, sama zrobiłam…- uśmiechnęła się
-Itadakimasu!- krzyknęłam radośnie i zaczełam jeść- Pyszne…
-Dziękuję, starałam się…
-Ej ty się mnie nie boisz no nie?- spytałam z nadzieją-  Bo jesteś strasznie cicho…
-Gomen…
-Dobra najadłam się… Uważaj na klatki…- spokojnie wyszłam sobie z domu
Gdzie by tu się przejść? Popatrzyłam naokoło… Może poszukam właściciela listu? Tak to dobry pomysł, przecież ktoś może bardzo na niego czekać… Po przejściu chyba całego miasta nie spotkałam żadnej osoby do której należy list. Zmęczona zatrzymałam się na moście. Popatrzyłam na zachodzące słońce.
-Jak ono pięknie wygląda…- mimowolnie się uśmiechnęłam- chyba pora wracać…
Odeszłam od barierki wyciągnęłam się i zwróciłam się w stronę domu.
-Szkoda że nie wiem czyj to list…- wyjełam kartkę z kieszeni kurtki jeszcze raz go przeczytałam- Jeszcze ze dwa razy i będę mogła go recytować…
-Co to za kartka?- spytał jakiś chłopak w kapturze- Jakaś ważna?
-Czy ludzie nie mówią tutaj dzień dobry?!- warknęłam zła
-Hm? Ehh… Cześć… Co to za kartka?- mruknął znudzony
-Znalazłam list, szukam teraz jego odbiorcę…- odpowiedziałam zirytowana- Znasz jakiegoś Isaaca?
-Isaaca?- drgnął na dźwięk tego imienia- To mój brat…
-Serio?!- popatrzyłam uradowana- To bardzo mi przykro z powodu kłopotów z dziewczynami!
-Jakimi dziewczynami? Czekaj ten list jest od niego?- podniósł głowę i kilka kosmyków włosów wyszło z kaptura, były czarne- Czy ten list jest od Isaaca?
-Tak…- trochę się wystraszyłam jego tonu- Kim ty jesteś?
-Oddaj ten list!- wyrwał mi kartkę z ręki i popchnął w stronę barierki- Nie wiesz że nie czyta się cudzych listów?!
-Przepraszam po prostu znalazłam go u siebie w pokoju!- odsunęłam się jeszcze do tyłu i wypadłam za barierkę- Pomocy!
-Heiko!- chłopak spróbował złapać mnie za rękę, mogłam teraz zobaczyć jego oczy- nie puszczaj mojej ręki, nie pozwalam ci!
-Jack…- szepnęłam zdziwiona- Dlaczego?
-Nie pozwolę ci zginąć przez przypadek…- warknął zły
-Ale dlaczego mnie chwile wcześniej nie zabiłeś?- w moich oczach można łatwo było wyczytać zdziwienie- dlaczego?
-Nie wiedziałem że tu jesteś i nie wziąłem broni…- uniknął mojego wzroku
-Możesz mnie puścić i po wszystkim…- chyba niepotrzebnie to mówiłam, teraz może mnie puścić-… ale proszę nie rób tego…
-Nie chce…- wciągnął mnie powrotem na most- dzięki za przyniesienie listu…
-Wiedziałam że ktoś na niego czeka- uśmiechnęłam się szeroko- To odpowiesz mi na tamto pytanie?
-Nie zostawisz tego?- uśmiechnął się delikatni- No dobrze… A więc…
-Uwaga!- krzyknął ktoś za mną- On ma broń!
-Hm?- obróciłam głowę do tyłu
Nagle poczułam jak coś przebija mi klatkę piersiową. To był pocisk z broni. Upadłam na ziemię powoli przestając cokolwiek czuć. Czyżbym znowu zginęła? Spojrzałam na Jacka i uśmiechnęłam się
-Do zobaczenia…- zamknęłam oczy

Wiadomości:
A- Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze!
ND- Taaa... W końcu nie będzie siedzieć w kącie i jęczeć...
A- A ją kto zaprosił?!
ND- Sama przyszłam, bo w końcu dopiero gdy ja się pojawiłam pojawiło się tyle komentarzy...
A- To nie prawda! No dobrze w następnym rozdziale...
ND- Byś mogła odremontować tą rudere...
A- To mój pokój...
ND- Bardzo prosimy o wpłacanie datków na wykpienie normalnego studia... *zwraca się do widzów*
A- Ja chcę do domu...
ND- W następnym odcinku powróci nasza kochana Sakura, poznamy jednego z braci Jacka, i ja się pojawię. Prawda marna podróbko?
A- Nie nazywaj mnie tak!
ND- To wszystko na dziś... 
A&ND- Sayonara!

17.5.13

Rozdział II Amnesia cz. 2



-Naprawdę jesteś taka nie kumata?- popatrzył na mnie z rozbawieniem w oczach- dobrze powiem ci…
-I kim jest Alice…- w jego oczach zobaczyłam kilka uczuć naraz, zdziwienie, złość, tęsknotę i miłość- nazwałeś mnie tak wcześniej… Potem krzyknąłeś bym zginęła…
-Judal cię zabił…- puścił moje ręce i usiadł- On zabił ciebie w tamtym świecie… Inaczej mówiąc twoją bohaterkę która tam była, więc twoja dusza nie mogła tam dalej być…
-I dlatego przeniosłam się tu…- stwierdziłam siadając na drugiej huśtawce
-Jakbym ja cie zabił, to by twoja dusza odeszła… Gdyż ja również jestem z twojego świata…- dokończył zamyślony- Więc tak jak mówiłem jeśli zostaniesz zabita przez kogoś innego niż ja, znikniesz z tego świata.
-A więc o to ci chodziło…- popatrzyłam w niebo- A Sakura?
-nie wiem…- wstał znudzony- Coś jeszcze?
-Tak, Alice…- popatrzyłam zaciekawiona na jego reakcję
-Ja ją…- spojrzał na mnie z ukosa, widziałam jak oczy mu się zaszkliły. Jakby za chwilę miał buchnąć płaczem- Przypominasz mi ją… Wybacz muszę odejść… Ciesz się jeszcze życiem…
-Jack…- chwyciłam go szybko za rękę- Nie odpowiedziałeś mi na jedno pytanie!
-Jakie?- nie wyrwał mi się z ręki jakby czekał na coś
-Czy na ziemi, kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz. Wiedziałeś że będziesz chciał mnie zabić?
Wyrwał mi się z uścisku i zniknął zostawiając mnie samą.  Popatrzyłam smutna na ziemię a Sakura podniosła z ziemi jakąś kartkę. Nie miałam już nawet ochoty ją wypytywać co to. Wróciłyśmy do mieszkania, Heroin już tam była. Weszłam obojętnie do mieszkania a moja współlokatorka patrzyła na mnie zdziwiona
-Który dzisiaj?- spytałam normalnie
-1 sierpnia…- odpowiedziała cicho
-Toma poszedł już do domu?- usiadłam obok niej spokojnie- Jak było w pracy?
-Tak Toma poszedł… W pracy…- zamyśliła się
-Wiedzę że nie masz ochoty na rozmowę… Gdzie Orion?- popatrzyłam na nią znudzonym wzrokiem
-Hm?- spojrzała w moją stronę zdziwiona- Ty go widzisz?
-Teraz go nie widzę bo go z nami nie ma- odpowiedziałam zdołowana
-Tu jesteś- nagle pojawił się przed nią Orion- To kolejny świat!
-A dzień dobry to gdzie?- spytałam zirytowana
-Nie przywitałaś się z nią?- spytał zdziwiony Orion- powinnaś bo to niegrzeczne nie witać się innymi!
-Ja mówię o tobie ty mały elfie!- warknęłam- widzę cię!
-Jesteś pierwszą osobą która mnie widzi prócz niej!- ucieszył się- A tak w ogóle to kim jesteś?
-Nie znacie mnie?- pierwsze osoby które mnie nie znają…- Jestem Heiko i mieszkam z nią…
-Nie było cię wcześniej…
-Ale wszyscy prócz was mnie znają, a czyją dziewczyną byłaś ostatnio?- usiadłam obok Heroin
-Kento-kun…- wydała się nadal zamyślona
-To jest w tobie naprawdę irytujące…- jęknęłam zdołowana- Czyli teraz kolej Tomy…
-Wiesz o tym że ona przechodzi ze świata do świata?!- zdziwił się Orion
-To chyba żart jakiś…- znowu jęknęłam- dobra ja idę spać…
Poszłam spokojnie do pokoju zmęczona.  Dziwne, Sakura gdzieś znikła… Zawsze była przy mnie. Usiadłam się zmęczona na łóżku i zobaczyłam kartkę na biurku. Wziełam ją i zaczełam czytać
„Drogi braciszku,
Wiem że chcesz mojej rady w związku z tą dziewczyną i Alice. Lecz niestety jestem zmuszony pomagać ojcu a jeśli ci pomogę to złamię jego rozkaz. Pewnie już wiesz jaką rade bym ci dał. Wybacz że tego listu nie dostałeś tak jak zwykle prosto do ręki, tylko gdzieś tam z boku. To wszystko z powodu twojej ostatniej dziewczyny. Pierwsza osoba która ci się wyrwała co, nie? No cóż wiem że masz do niej słabość z powodu jej dzieciństwa ale pamiętaj, złamała zasady. Pewnie boli cię to że nic nie pamięta, a ty musisz coś zrobić. Nie ważne jaka będzie twoja decyzja, trzymam twoją stronę. Twój starszy brat Isaac.”
-Skąd tutaj ten list?- odłożyłam kartkę na stoliczek
Heroin pewnie śpi więc nie będę jej budzić. Położyłam się wygodnie na łóżku i usnełam. Śniła mi się czarno włosa dziewczyna, była taka sama jak ja! Stała przede mną i patrzyła na mnie. Uśmiechała się, ale to nie był miły uśmiech tylko chamski. Zirytowała mnie w niej ta wredność.
-Kim jesteś?!- wrzasnęłam zła
-Biedny Jack, wybrał taką marną podróbkę…- stwierdziła i znikła

Wiadomości!
A- Witamy wszystkich! Dzisiejszym gościem będzie... Etto... Kto będzie?!
S- Nikogo nie mamy na dziś zapisanego...
A- Nani?! *beczy* Moje biedne show...
ND(nieznana dziewczyna)- Pomogę marnej podróbce...
A- Nie nazywaj mnie tak! No cóż skoro już kogoś mamy...
ND- W następnym rozdziale mnie nie będzie ale i tak jestem w wiadomościach... No to tyle w tej kwestii...
A- Już idziesz?! Miałaś mi pomóc!
ND- Ech.... Więc w następnym rozdziale poznamy młodego chłopaka... wcześniej poznanego...
A- Ale on nosi kaptur, i nie wiem kim on jest!
ND- Gdyż jesteś marną podróbką bez intuicji... Ja oczywiście wiem kim on jest...
A- Nie irytuj mnie mary wytworze mojej wyobraźni!
ND- Nie nazywaj mnie tak... Nie masz na to uprawnień...
A- A kto niby ma?!
ND- Jack...
A- Mój Jack... *siada w kącie a wokół niej rozchodzi się ciemna aura*
ND- Sakura widać miała rację...
A&ND- Sayonara~!

14.5.13

Rozdział II Amnesia cz.1



. Poczułam tylko szarpnięcie za ramię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam kilkoro ludzi. Stali nade mną tak samo jak Sindbad z resztą.
-Co się stało?- spytałam trzymając się głowy- Gdzie ja jestem?
-Jak dobrze…- uśmiechnął się blond włosy chłopak- Żyjesz…
-Żyje?- szybko chwyciłam swój brzuch, nie było tam żadnej rany- Gdzie ja jestem?
-U ciebie w mieszkaniu- odpowiedział szatyn- Heroin nas wezwała bo nie mogła cię dobudzić…
-Heroin?- otworzyłam szerzej oczy
-Tak, musiała iść do pracy… Właśnie czy ona już nie kończy?- dopytał szatyn- Toma?
-Ah tak! Pójdę po nią z dobrą nowiną!- Toma radośnie wybiegł z domu
-Toma, Heroin…- zamyśliłam się. Skądś znam te imiona… spojrzałam zamyślona na chłopaka przede mną- Shin?
-hm?- popatrzył na mnie znudzony- chcesz się czegoś napić?
-Możesz mnie zostawić na razie samą?- poprosiłam wymuszając uśmiech
-Hai!- od razu wstał i wyszedł
Co ja tu robię? Na pewno Judal mnie zabił! Chwyciłam się jeszcze raz brzucha. Nie było żadnej rany… nadal żyłam.
-Sakura pewnie została w Magi… Skoro ja jestem w amnesi…- położyłam się na łóżku
-Co to za miejsce?- Sakura spokojnie wyszła sobie z kuchni- Heiko ty żyjesz!
-Sakura?!- podniosłam się szybko z łóżka i spróbowałam się do niej przytulić ale przeszłam przez nią- co jest?
-Zauważyłam to już chwilę temu… -odpowiedziała- gdzie jesteśmy?
-Jakby to powiedzieć w innym świecie…- zaczełam się drapać po głowie- trudno mi to wyjaśnić…
-Przed chwilą byli tu jacyś chłopcy, kim oni są?
-Ten blondyn to Toma a szatyn Shin…
-Skąd ich znasz?- zdziwiła się i położyła się w powietrzu- Oni mnie nie widzieli…
-No cóż, to długa historia.- jęknęłam siadając na kanapie- Więc tak…
Po opowiedzeniu Sakurze całej historii zrobiło się ciemno. Okazało się że moja katana nadal była przy mnie… Więc postanowiłam się gdzieś przejść. Sakura schowała się do katany by odpocząć ponieważ była przy mnie cały czas. Chwilę później doszłam do parku… pamiętam z tego jak oglądałam to anime gdzie co jest więc poszłam na huśtawki na placyku. Było bardzo spokojnie nawet samochody przestały jeździć obok. Ciekawe czy Jack nadal jest w Magi… przyglądał mi się jak Judal przebił mnie soplem lodu. Momentalnie przeszył mnie dreszcz po plecach. Te jego czarne oczy…
-Jack…- szepnęłam zamyślona
-Nie dasz za wygraną co?- spytał chłopak w kapturze obok mnie
-Przepraszam nie zauważyłam cie wcześniej!- wymusiłam na sobie uśmiech- O co chodzi z tą wygraną?
-Heh…- wziął mnie za ręce i przycisnął do rury od huśtawki- dasz mi się w końcu zabić?
-Co?- popatrzyłam przerażona na jego twarz. Ujrzałam tam te piękne czarne oczy- Jack?
-Odpowiedz…- przyłożył mi do szyi mały nożyk- powiedz!
-Heiko co się dzieje?- z katany wyszła Sakura- Ty!- wzięła moją katanę i rzuciła się na niego
-Sakura nie!- wrzasnęłam przerażona a ona staneła- Ja chcę wiedzieć dlaczego Judal mnie nie zabił…
-Naprawdę jesteś taka nie kumata?- popatrzył na mnie z rozbawieniem w oczach- dobrze powiem ci…
-I kim jest Alice…- w jego oczach zobaczyłam kilka uczuć naraz, zdziwienie, złość, tęsknotę i miłość- nazwałeś mnie tak wcześniej… Potem krzyknąłeś bym zginęła…

Wiadomości!
A- Witam was! Bardzo dziękuję księciu za napisanie ostatnich wiadomości! *klaszcze*. Więc w tym odcinku okazuję się że Judal mnie nie zabił... Sakura przenosi się wraz ze mną... No i że jestem w Amnesi... Dzisiejszym moim gościem będzie... *czyta na liście* Orion~!
O- Ohayo!
A- Jesteś jedną z niewielu nie irytujących osób w tym anime! Ciesz się!
O- Bardzo ci dziękuję! To może powiemy co będzie w następnym rozdziale?
A- No dobrze.... Jack opowie dlaczego nie zginełam~!
O- I do tego ja się pojawię~! No i trochę o Alice się dowiemy... 
A- Normalnie tajemnica goni tajemnicę *śmieje się* Ale Jack tam jest słodki...
O- Czyli Sakura miała rację że między wami iskrzy...
A- Sakuraaaaaaaaaaaaaa! *biegnie szukać i zabić Sakure*
O- Sayonara~!

3.5.13

Rozdział I Magi cz. 3



-Pasuje ci…- stwierdził ktoś za mną- masz gadatliwego dżina…
-Felix!- odwróciłam się przerażona- Mówiłeś że dasz mi czas! Co tu robisz?!
-Jestem Jack!- warknął zirytowany- Zostałem zmuszony wykonać na tobie egzekucje…
-Zmuszony?- popatrzyłam zdziwiona na katane- Sakura miała rację?
Jack rzucił we mnie kilka mniejszych ostrzy których łatwo uniknęłam
-myślałem że chcesz zginąć…- stwierdził znudzony- zmieniłaś zdanie?
Milczałam. Wpatrywałam się w jego czarne oczy jak zahipnotyzowana. Czyżby Ona miała rację nie tylko w tym że on jest zmuszany? Miedzy nami naprawdę coś jest?
-Jack- odezwałam się zamyślona- czy na ziemi, kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz. Wiedziałeś że będziesz chciał mnie zabić?
-Czemu pytasz?- spytał- Może wiedziałem może nie…
-Proszę powiedz…- popatrzyłam na niego smutnym wzrokiem zbitego psa- Jack…
-Alice…- popatrzył na mnie jak na ducha- Zgiń!
-Co?- zdziwiłam się a on zaatakował- Jack!
-Hm?- przebił mój brzuch swoim ostrzem
-A!- z moich ust zaczeła wydobywać się krew- Sakura…
Resztkami sił przecięłam ostrze Jacka i upadłam na ziemię. Mój sen, on się właśnie stał. Ginę. Z rąk Jacka. A on patrzy na mnie jak na ducha pustymi oczami. Nie! To nie miało się tak skończyć! Ja nie mogę tak umrzeć! Zaczełam płakać.
-To nie może się tak skończyć!- krzyknęłam na cały głos- Jack ty idioto!
Z mojej rany zaczęło wydobywać się czerwone światło. Poczułam jak znikam z tego świata… Ale to nie miało się tak skończyć… W ostatniej chwili w ranę wbiłam Sakurę. Nie pozwolę by przyczyną mojej śmierci był Jack! Zginę z własnych rąk! Kiedy czułam że nie zostało mi za dużo czasu moja rana zaczeła się goić. Spojrzałam zdziwiona na mój brzuch, rany nie było a katana leżała obok mnie.  Podniosłam głowę. Jacka już nie było… Albo się przeraził albo mnie zostawił bym zginęła sama… Zaczełam płakać. Miałam nadzieję że on się powstrzyma… Ale chwilę, zanim się na mnie rzucił powiedział jakieś imię. Czy to imię brzmiało jak Alice? Podniosłam się i poszłam w stronę pałacu. Po drodze spostrzegłam Judala jak przedostał się przez osłonę. Ruszyłam teraz biegiem do pałacu. Byłam tam po pięciu minutach. Stał naprzeciwko Sindbada, Jafar był już przy ścianie pobity. Stanełam między Sindbadem a Judalem
-Zostaw go!- rozkazałam wskazując w niego kataną
-Hm? Heiko-chan pozwól mi porozmawiać z naszym drogim Sindbadem…- zdołował się Judal a po chwili wybuchnął śmiechem- Co wy właściwie macie na twarzy?!
-fajne no nie?- spytałam podchodząc do niego- wiesz że to zaraźliwe?
-Odejdź ode mnie ty zarazku!- odepchnął mnie
-To ty odejdź mam już dość ludzi takich jak ty…- rozkazałam idąc do Sindbada
-Heiko co ci się stało?- spytał patrząc na krew na mojej bluzce- Kto ci to zrobił?
-Upadłam na pomidor…- powiedziałam szybko- po co tu przyszedłeś Judal?
-Chciałem się z wami zobaczyć!- odpowiedział naburmuszony
-Zachowujesz się jak dziecko…- skrytykowałam krótko- Pamiętaj mogę cię zarazić!
-Spokojnie, spokojnie! Heiko-chan co się z tobą stało?- zapytał zdziwiony- Kiedyś byłaś taka radosna i pełna energii… A teraz wyglądasz jak byś chciała mnie zabić…
-Judal przestań z tym!- Sakura wyszła z miecza- Heiko ma za sobą ciężkie przeżycie!
-Niby jakie?- zdziwił się Sindbad- chodzi o tą krew prawda?!
-Sakura…- popatrzyłam na nią złowrogo- Jeszcze jeden tak wystrzał i cię porzucę!
-Heiko-chan nie denerwuj się…- poprosił Judal
-wr!- odwróciłam się zdenerwowana do nich tyłem i poszłam w stronę wejścia- Powiedz już to co chciałeś i znikaj… Nie mam humoru…
-Ach tak! Al thamen chcą was zaatakować…- zaczął znudzony
-I przybyłeś tutaj by nam o tym powiedzieć?- zdziwił się Sindbad- i po to by zrobić ze mnie żarty?
-Nie tylko, chciałem ci przekazać że chcę cię zabić więc nie daj się zabić- uśmiechnął się wrednie- Aha Heiko-chan rozchmurz się… A jak nie…
-To co?- zatrzymałam się i spojrzałam na niego kontem oka- Co mi zrobisz?
-To…- moje ciało przebił wielki sopel lodu- Przypomnę ci że jesteśmy na wyspie a wokół jest mnóstwo wody którą mogę wykorzystać…
-Akh…- zaczełam pluć krwią- ostatnio często widuję ten odcień czerwieni…
Sindbad wraz z innymi podbiegli do mnie a Judal odleciał. W tym momencie straciłam całą siłę. Sakura obok mnie położyła katane i weszła do niej. Czułam jak odchodzę. Powoli przestawałam czuć moje ciało. Spojrzałam przed siebie. Zobaczyłam tam Jacka. Stał i patrzył jak umieram.
- Jeśli zostaniesz zabita przez kogoś innego niż ja, znikniesz z tego świata…- teraz te słowa chodziły mi po głowie
Powiedział je dzisiaj w nocy. Stał wtedy tak blisko, a zarazem tak daleko. Czym różniło się to czy on mnie zabije czy ktoś inny? Jak zniknę? Przecież jak zginę to zginę nie ważne z czyjej ręki… Spojrzałam na ludzi obok mnie, w ich oczach widziałam strach i przerażenie. Ale w oczach Jacka nie mogłam nic wyczytać. Były mroczne. Tajemnicze i zamknięte dla wszystkich… Moje były prawdopodobnie łatwe do odczytania. Po pięciu minutach zaczełam tracić przytomność. Wokół mnie robiło się coraz ciemniej aż w końcu nie widziałam nic prócz mroku. Nagle przede mną pojawiło się białe małe światełko. Nie wiem dlaczego ale zaczełam siego obawiać. To światło zaczęło się do mnie zbliżać. Spróbowałam uciekać ale byłam za wolna. Ogarnęła mnie jasność, tak jasna że nic nie widziałam. Poczułam tylko szarpnięcie za ramię.

Wiadomości!
 K-Ja, książe z krwi i kości (niestety nie z płci ale o tym kiedy indziej) witam serdecznie czytających *aplauz nagrany na starą kasetę. Odtworzony przez jeszcze starsze radio* jak i naszych drogich gości Czyli Heroine i Tome!Może na początek pytanie do heroiny. Jak to jest nie mieć imienia?
H -ano.....etto *Heroiną czerwieni się i spuszcza wzrok na kolana*
K-dziękujemy za tą jakże błyskotliwą odpowiedź! Teraz Toma. Powiedz nam wszystkim czy trzymanie dziewczyn w klatkach to twój fetysz czy po prostu postanowiłeś zrobić sobie w domu zoo?
T-Ja się po prostu o nią martwię! *Toma wstaje gwałtownie, przewraca starą skrzynie na której siedział* (co? Spodziewaliście się bogatego studia? Nie w Polsce kochani)
K-cóż Hmm Ja też zamykam moje chomiki w klatkach dla ich Dobra. Tylko że w MOICH klatkach mają jakieś zabawki czy coś. Toma zdradź nam odpowiedź na dwie największe zagadki Amnesii i jesteście wolni.
T-Niech będzie *Toma niechętnie siada i poprawia obrożę na szyi Heroiny. Smycz trzyma w drugiej ręce*
K-A WIĘC. pytanie numer jeden. Jak wniosłeś klatkę do mieszkania? Większość zaintrygowanych widzów obstawiała klatkę kupioną w ikei z serii złóż to sam. Czy to prawda?
T-niezupełnie. Widzisz owa klatka była w wyposażeniu podstawowym mojego mieszkania. Podejrzewam że wcześniejszy lokator trzymał duże zwierzęta.
K-*Książe kaszle* albo po prostu troszczył się o swoje przyjaciółki z dzieciństwa. No cóż. Żeby odkryć tajemnicę klatki musielibyśmy szukać wcześniejszego mieszkańca. A nam się nie chce. Pozostaje więc drugie pytanie.Jak Heroina korzystała z toalety skoro siedziała zamknięta w klatce? *o idealny stan jej fryzury się zapyta. Za dobrze zna realia anime*
T-drogi Księciu nie wiem czy zauważyłaś Ale moja droga przyjaciółka jest Główna bohaterką.
K-No jest i co w związku z tym?
T-podstawowa zasada shoujo. Główne bohaterki NIE korzystają z toalety. To zbyt plebejskie dla takiej istoty jak GB.
K-Hmm można i tak. Książe dziękuje za wywiad i życzy Powodzenia z pieskiem.....yyy znaczy z Heroina. *klepie Heroinę po głowie* Dobra Heroina. Pamiętaj, nie załatwiamy się na dywan. Chwilą ciebie to nie dotyczy.Dziękuje wszystkim którzy to przeczytali. I przeżyli...