3.5.13

Rozdział I Magi cz. 3



-Pasuje ci…- stwierdził ktoś za mną- masz gadatliwego dżina…
-Felix!- odwróciłam się przerażona- Mówiłeś że dasz mi czas! Co tu robisz?!
-Jestem Jack!- warknął zirytowany- Zostałem zmuszony wykonać na tobie egzekucje…
-Zmuszony?- popatrzyłam zdziwiona na katane- Sakura miała rację?
Jack rzucił we mnie kilka mniejszych ostrzy których łatwo uniknęłam
-myślałem że chcesz zginąć…- stwierdził znudzony- zmieniłaś zdanie?
Milczałam. Wpatrywałam się w jego czarne oczy jak zahipnotyzowana. Czyżby Ona miała rację nie tylko w tym że on jest zmuszany? Miedzy nami naprawdę coś jest?
-Jack- odezwałam się zamyślona- czy na ziemi, kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz. Wiedziałeś że będziesz chciał mnie zabić?
-Czemu pytasz?- spytał- Może wiedziałem może nie…
-Proszę powiedz…- popatrzyłam na niego smutnym wzrokiem zbitego psa- Jack…
-Alice…- popatrzył na mnie jak na ducha- Zgiń!
-Co?- zdziwiłam się a on zaatakował- Jack!
-Hm?- przebił mój brzuch swoim ostrzem
-A!- z moich ust zaczeła wydobywać się krew- Sakura…
Resztkami sił przecięłam ostrze Jacka i upadłam na ziemię. Mój sen, on się właśnie stał. Ginę. Z rąk Jacka. A on patrzy na mnie jak na ducha pustymi oczami. Nie! To nie miało się tak skończyć! Ja nie mogę tak umrzeć! Zaczełam płakać.
-To nie może się tak skończyć!- krzyknęłam na cały głos- Jack ty idioto!
Z mojej rany zaczęło wydobywać się czerwone światło. Poczułam jak znikam z tego świata… Ale to nie miało się tak skończyć… W ostatniej chwili w ranę wbiłam Sakurę. Nie pozwolę by przyczyną mojej śmierci był Jack! Zginę z własnych rąk! Kiedy czułam że nie zostało mi za dużo czasu moja rana zaczeła się goić. Spojrzałam zdziwiona na mój brzuch, rany nie było a katana leżała obok mnie.  Podniosłam głowę. Jacka już nie było… Albo się przeraził albo mnie zostawił bym zginęła sama… Zaczełam płakać. Miałam nadzieję że on się powstrzyma… Ale chwilę, zanim się na mnie rzucił powiedział jakieś imię. Czy to imię brzmiało jak Alice? Podniosłam się i poszłam w stronę pałacu. Po drodze spostrzegłam Judala jak przedostał się przez osłonę. Ruszyłam teraz biegiem do pałacu. Byłam tam po pięciu minutach. Stał naprzeciwko Sindbada, Jafar był już przy ścianie pobity. Stanełam między Sindbadem a Judalem
-Zostaw go!- rozkazałam wskazując w niego kataną
-Hm? Heiko-chan pozwól mi porozmawiać z naszym drogim Sindbadem…- zdołował się Judal a po chwili wybuchnął śmiechem- Co wy właściwie macie na twarzy?!
-fajne no nie?- spytałam podchodząc do niego- wiesz że to zaraźliwe?
-Odejdź ode mnie ty zarazku!- odepchnął mnie
-To ty odejdź mam już dość ludzi takich jak ty…- rozkazałam idąc do Sindbada
-Heiko co ci się stało?- spytał patrząc na krew na mojej bluzce- Kto ci to zrobił?
-Upadłam na pomidor…- powiedziałam szybko- po co tu przyszedłeś Judal?
-Chciałem się z wami zobaczyć!- odpowiedział naburmuszony
-Zachowujesz się jak dziecko…- skrytykowałam krótko- Pamiętaj mogę cię zarazić!
-Spokojnie, spokojnie! Heiko-chan co się z tobą stało?- zapytał zdziwiony- Kiedyś byłaś taka radosna i pełna energii… A teraz wyglądasz jak byś chciała mnie zabić…
-Judal przestań z tym!- Sakura wyszła z miecza- Heiko ma za sobą ciężkie przeżycie!
-Niby jakie?- zdziwił się Sindbad- chodzi o tą krew prawda?!
-Sakura…- popatrzyłam na nią złowrogo- Jeszcze jeden tak wystrzał i cię porzucę!
-Heiko-chan nie denerwuj się…- poprosił Judal
-wr!- odwróciłam się zdenerwowana do nich tyłem i poszłam w stronę wejścia- Powiedz już to co chciałeś i znikaj… Nie mam humoru…
-Ach tak! Al thamen chcą was zaatakować…- zaczął znudzony
-I przybyłeś tutaj by nam o tym powiedzieć?- zdziwił się Sindbad- i po to by zrobić ze mnie żarty?
-Nie tylko, chciałem ci przekazać że chcę cię zabić więc nie daj się zabić- uśmiechnął się wrednie- Aha Heiko-chan rozchmurz się… A jak nie…
-To co?- zatrzymałam się i spojrzałam na niego kontem oka- Co mi zrobisz?
-To…- moje ciało przebił wielki sopel lodu- Przypomnę ci że jesteśmy na wyspie a wokół jest mnóstwo wody którą mogę wykorzystać…
-Akh…- zaczełam pluć krwią- ostatnio często widuję ten odcień czerwieni…
Sindbad wraz z innymi podbiegli do mnie a Judal odleciał. W tym momencie straciłam całą siłę. Sakura obok mnie położyła katane i weszła do niej. Czułam jak odchodzę. Powoli przestawałam czuć moje ciało. Spojrzałam przed siebie. Zobaczyłam tam Jacka. Stał i patrzył jak umieram.
- Jeśli zostaniesz zabita przez kogoś innego niż ja, znikniesz z tego świata…- teraz te słowa chodziły mi po głowie
Powiedział je dzisiaj w nocy. Stał wtedy tak blisko, a zarazem tak daleko. Czym różniło się to czy on mnie zabije czy ktoś inny? Jak zniknę? Przecież jak zginę to zginę nie ważne z czyjej ręki… Spojrzałam na ludzi obok mnie, w ich oczach widziałam strach i przerażenie. Ale w oczach Jacka nie mogłam nic wyczytać. Były mroczne. Tajemnicze i zamknięte dla wszystkich… Moje były prawdopodobnie łatwe do odczytania. Po pięciu minutach zaczełam tracić przytomność. Wokół mnie robiło się coraz ciemniej aż w końcu nie widziałam nic prócz mroku. Nagle przede mną pojawiło się białe małe światełko. Nie wiem dlaczego ale zaczełam siego obawiać. To światło zaczęło się do mnie zbliżać. Spróbowałam uciekać ale byłam za wolna. Ogarnęła mnie jasność, tak jasna że nic nie widziałam. Poczułam tylko szarpnięcie za ramię.

Wiadomości!
 K-Ja, książe z krwi i kości (niestety nie z płci ale o tym kiedy indziej) witam serdecznie czytających *aplauz nagrany na starą kasetę. Odtworzony przez jeszcze starsze radio* jak i naszych drogich gości Czyli Heroine i Tome!Może na początek pytanie do heroiny. Jak to jest nie mieć imienia?
H -ano.....etto *Heroiną czerwieni się i spuszcza wzrok na kolana*
K-dziękujemy za tą jakże błyskotliwą odpowiedź! Teraz Toma. Powiedz nam wszystkim czy trzymanie dziewczyn w klatkach to twój fetysz czy po prostu postanowiłeś zrobić sobie w domu zoo?
T-Ja się po prostu o nią martwię! *Toma wstaje gwałtownie, przewraca starą skrzynie na której siedział* (co? Spodziewaliście się bogatego studia? Nie w Polsce kochani)
K-cóż Hmm Ja też zamykam moje chomiki w klatkach dla ich Dobra. Tylko że w MOICH klatkach mają jakieś zabawki czy coś. Toma zdradź nam odpowiedź na dwie największe zagadki Amnesii i jesteście wolni.
T-Niech będzie *Toma niechętnie siada i poprawia obrożę na szyi Heroiny. Smycz trzyma w drugiej ręce*
K-A WIĘC. pytanie numer jeden. Jak wniosłeś klatkę do mieszkania? Większość zaintrygowanych widzów obstawiała klatkę kupioną w ikei z serii złóż to sam. Czy to prawda?
T-niezupełnie. Widzisz owa klatka była w wyposażeniu podstawowym mojego mieszkania. Podejrzewam że wcześniejszy lokator trzymał duże zwierzęta.
K-*Książe kaszle* albo po prostu troszczył się o swoje przyjaciółki z dzieciństwa. No cóż. Żeby odkryć tajemnicę klatki musielibyśmy szukać wcześniejszego mieszkańca. A nam się nie chce. Pozostaje więc drugie pytanie.Jak Heroina korzystała z toalety skoro siedziała zamknięta w klatce? *o idealny stan jej fryzury się zapyta. Za dobrze zna realia anime*
T-drogi Księciu nie wiem czy zauważyłaś Ale moja droga przyjaciółka jest Główna bohaterką.
K-No jest i co w związku z tym?
T-podstawowa zasada shoujo. Główne bohaterki NIE korzystają z toalety. To zbyt plebejskie dla takiej istoty jak GB.
K-Hmm można i tak. Książe dziękuje za wywiad i życzy Powodzenia z pieskiem.....yyy znaczy z Heroina. *klepie Heroinę po głowie* Dobra Heroina. Pamiętaj, nie załatwiamy się na dywan. Chwilą ciebie to nie dotyczy.Dziękuje wszystkim którzy to przeczytali. I przeżyli...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz